W wieku 57 lat dowiedziała się o swojej adopcji....

W WIEKU 57 (!) LAT DOWIEDZIAŁA SIĘ O SWOJEJ ADOPCJI! PRZEŻYŁA SZOK! Kiedy mówić swoim dzieciom o adocji? Żeby nie było za późno…….
adopcja
W pierwszym odruchu poczuła niedowierzanie i złość. Zdała sobie sprawę, że całe życie była okłamywana! Dlaczego?! Czy utrzymywanie przez rodziców adopcyjnych, latami w tajemnicy, faktu przysposobienia jest uczciwe wobec przysposobionych dzieci? Czy myślą o sytuacji, w której wiedzę o adopcji ich dzieci uzyskają od kolegów, z Internetu, etc.? Co będą mieli do powiedzenia w momencie, kiedy przysposobione przez nich dzieci zostaną odnalezione przez swoje biologiczne rodzeństwo?
Wtedy na przemyślenia i łzy żalu może być za późno!

O tym, że jest adoptowana, pani Kamila dowiedziała się, kiedy jej matka była już ciężko chora. Przypadkiem odnalazła dokumenty. Próbowała bliżej poznać prawdę, ale bezskutecznie. Niezwłocznie po śmierci matki, postanowiła odnaleźć i poznać swoją biologiczną rodzinę. Miała już pewne informacje, ale chciała całej prawdy. Nawet tej gorzkiej. I kiedy zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc, nie mogłem odmówić.

Poszukiwania (biologicznej) rodziny p. Kamili były bardzo trudne. Choćby z uwagi na upływ czasu….. Ale udało się! Odnalazłem całą rodzinę biologicznej matki (niestety, ona sama zmarła 15 lat temu). Od momentu mojego pierwszego kontaktu z kuzynem p. Kamili, jej telefon nie przestaje dzwonić! Ciotki i kuzynostwo wyrażają wielką radość i niecierpliwie czekają na spotkanie. Przesyłają rodzinne zdjęcia, żeby przyspieszyć wzajemne poznanie.

Pani Kamila dowiedziała się, że rodzina o niej nigdy nie zapomniała, modlili się za nią. Nie wiedzieli natomiast jak i gdzie jej poszukiwać. Wszak od adopcji minęło już ponad pół wieku
Jeszcze wczoraj p. Kamila była jedynaczką; dzisiaj ma liczną rodzinę, która pragnie ją przyjąć do swojego grona jako kogoś najbliższego. W końcu jest czyjąś siostrzenicą, bratanicą i kuzynką! I to niezależnie od tego, że matkę nakłoniono do oddania jej do adopcji. Dzisiaj nikt już nie chce o tym pamiętać. Chcą być razem i cieszyć się, że stanowią rodzinę.

Ta sprawa zakończyła się happy endem. Szkoda, że dopiero po tylu latach! Gdyby adopcyjni rodzice, przez dziesięciolecia, nie ukrywali (nie wiedząc zresztą dlaczego?) faktu przysposobienia, p. Kamila od dawna mogłaby cieszyć się swoją (biologiczną) rodziną. To wcale nie przeszkadzałoby jej wciąż kochać swojej adopcyjnej matki, której tak wiele zawdzięcza. Pani Kamilo, życzę prawdziwie rodzinnych relacji. Czas ucieka, carpe diem……

 

https://www.inter-securus.pl/jestem-adoptowany/