Badania wariografem - wskazanie

BADANIA WARIOGRAFEM WSKAZAŁY SPRAWCĘ……

Pewien zamożny biznesmen zwrócił się do nas z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu sprawy tajemniczego zniknięcia znacznej kwoty gotówki z domowego sejfu. Kod dostępu znały tylko cztery osoby: wspomniany biznesmen, jego żona, córka i syn. W czasie, kiedy dokonano kradzieży, rodzice przebywali na zagranicznych wojażach, co wykluczało ich z podejrzeń. Syn przedstawił alibi: gościł u swojej partnerki, ok. 230 km od domu. Jedynie córka pokrzywdzonego była w domu podczas feralnego weekendu. Ta jednak, zdecydowanie zaprzeczyła, aby dokonała kradzieży. Więc kto? Podczas rozmowy, syn biznesmena (prosząc o zachowanie dyskrecji!) wskazał jeszcze jedną osobę: asystentkę ojca, z którą ten ostatni miał utrzymywać intymne relacje. Ona także miała znać kod dostępu.

Od samego początku (nie wiedzieć dlaczego) dało się zauważyć, że rodzice nie przyjmują do wiadomości, aby sprawcą kradzieży mógł być ich syn. Wykształcony ekonomista, mający zostać następcą ojca w biznesie. Żona? Niemożliwe! Razem z mężem byli ponad dwa tysiące kilometrów od domu. Asystentka? Biznesmen zdecydowanie ją wykluczył (nie znała kodu). Przy okazji mocno obruszył się na sugestię utrzymywania bliskich relacji ze swoją asystentką, oceniając tego newsa jako „wierutną bzdurę”. A zatem, pozostawała tylko córka. Sugerowano, że mogła przypadkowo zdradzić kod któremuś ze znajomych, a ten, korzystając z nieobecności domowników, bezwzględnie to wykorzystał. Dochodzenie trwało, a my sprawdzaliśmy i rodzeństwo i asystentkę.

Ze zleceniodawcą ustaliliśmy, że po zebraniu i weryfikacji niezbędnych informacji, tych troje podda się BADANIOM WARIOGRAFICZNYM.

W trakcie jednej z rozmów, córka pokrzywdzonych przyznała, że weekend, podczas którego okradziono sejf, spędziła u swojego chłopaka. Nie mówiła o tym wcześniej, gdyż rodzice nie akceptują tego związku i zabraniali jej kontaktów. Kiedy jednak stawała się jedyną podejrzewaną, postanowiła wyjawić prawdę. Potwierdzili ją zarówno chłopak jak i jego rodzice.

W tej sytuacji, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej synowi biznesmena. Działania detektywistyczne ujawniły prawdę. Niestety, gorzką dla rodziców. Okazało się, że chłopak jest mocno zadłużonym hazardzistą! Ponadto, w tajemnicy przed rodzicami, sprzedał bardzo kosztowny sprzęt muzyczny. Jakby tego było mało, wyszło na jaw, że płaci alimenty na swoje nieślubne dziecko, o istnieniu którego, najbliżsi nie mieli pojęcia! Zatem potrzeba dopływu gotówki była stała i…. coraz większa! Jednakże, w sposób zdecydowany, choć coraz bardziej nerwowy, zaprzeczał, aby dokonał kradzieży.

Pozostawał tylko wariograf. Uprzedzony o dobrowolności badań, zgodził się na testy. Wyniki i ich analiza, nie pozostawiły żadnych wątpliwości! Hołubiony syn okazał się złodziejem, do czego w końcu sam się przyznał! Jak dokonał kradzieży? Kiedy dowiedział się, że siostra spędzi weekend poza domem, postanowił wrócić do domu, dokonać kradzieży i ponownie wyjechać do swojej partnerki. Przewidywał, że nikt nie będzie go podejrzewał, gdyż był ponad 230 km od własnego domu, a ponadto partnerka dawała mu alibi. Jednak wariograf, nie okazał się tak…… łatwowierny!

Nie chcę tej sprawy rozpatrywać w kategoriach etycznych, czy moralnych. Mogę jedynie współczuć rodzicom, że będą musieli zmierzyć się z tak bolesna prawdą. Mimo wszystko, nieczęsto zdarza się, aby brat uknuł tak nikczemną intrygę w celu pogrążenia własnej siostry. I to z tak niskich pobudek!