CUCKOLD, czyli ZDRADA KONTROLOWANA.

CUCKOLD, czyli ZDRADA KONTROLOWANA.

Nie wszystko jednak da się przewidzieć……

Ostatnio pracowałem nad dość nietypową sprawą. Mój klient chciał sprawdzić, czy jego żona nie spotyka się z innym mężczyzną. Zdawałoby się, standardowe zlecenie. Ale okoliczności sprawy okazały się mocno nietypowe, żeby nie powiedzieć, wręcz sensacyjne!
Pewna para postanowiła spróbować tzw. kontrolowanej zdrady
(partnerka ma pełną swobodę seksualną, a jej partner pomaga jej w wyborze partnera, z którym go zdradzi). W tym „eksperymencie”, wszystkie strony zdają sobie sprawę z „sedna” i to akceptują.

W tym przypadku miał to być tylko raz i bez żadnych zobowiązań! Niestety, stało się inaczej!
Po wysoce udanym (!) – jak się obecnie wydaje – „eksperymencie”, żona klienta postanowiła dalej kontynuować tę znajomość , nie informując oczywiście o tym małżonka. Ten jednak, już po kilku tygodniach nabrał podejrzeń, ponieważ żona zaczęła znikać z domu w sposób niezapowiedziany i niekontrolowany…..
Dość szybko zebrano dowody jej niewierności. Kiedy klient domagał się wyjaśnień, kobieta oświadczyła, że…..żąda rozwodu! Potwierdziła, że jest w związku z mężczyzną, którego….on sam jej wybrał do zdrady kontrolowanej! Nie tak miało być, ale cóż…… Niewinny eksperyment zakończy 15-letnie małżeństwo i doprowadzi do ostrej walki o majątek. Miało być ciekawie i ekscytująco, a będzie rozwód!

W rozmowie ze mną, klient nie mógł odżałować, że zgodził się na taki „eksperyment”. Przestrzega też innych przed podobnym błędem…..
Parafrazując słowa Alberta Einsteina można by rzec: “Żadna liczba eksperymentów nie może dowieść, że mam rację: jeden eksperyment może pokazać, że jej nie mam”.